Modlitwa małżeńska – o. Ksawery Knotz

W jaki sposób Chrystus przychodzi w sakramencie małżeństwa?

Jezus Chrystus jest obecny w życiu małżonków, ale oni często nie potrafią go dostrzec. Nie umieją rozpoznać Jego obecności pośród nich. U wielu główną przyczyną jest brak wiary, ale u wierzących taką podstawową przyczyną jest brak wiedzy potrzebnej do świadomego przeżywania i realizowania sakramentu małżeństwa w codziennym życiu.
Na pytanie gdzie Jezus Chrystus jest obecny w związku małżeńskim nie wystarczy ogólna odpowiedź, że jest On wszędzie obecny przez swoją łaskę. Jak wszędzie, to także i w życiu małżonków. Błędne jest także powołanie się na słowa Pisma św. – „tam gdzie dwaj, albo trzej są zebrani w moje Imię, tam Ja jestem pośród nich”. Te słowa realizują się w każdej wspólnocie chrześcijańskiej. Nie trzeba zawierać małżeństwa, aby Bóg był między modlącymi się osobami.
Niektórzy uważają, że Bóg będzie obecny w życiu małżonków, gdy ci będą jak najczęściej przystępować do sakramentu eucharystii i pojednania. Nie jest to także poprawna odpowiedź. Świadomość, że Bóg przychodzi do nas w tych sakramentach wcale nie oznacza, że ludzie mają świadomość, że także sakrament małżeństwa ma sam z siebie moc spotkania z Bogiem.

Jezus Chrystus obecny we więzi małżeńskiej
Kościół dostrzega obecność Chrystusa między małżonkami w sposób nadzwyczaj konkretny i precyzyjny. Wskazuje, że Chrystus jest obecny między nimi w ich więzi małżeńskiej, czyli w relacji jaką tworzą ze sobą. Wskazanie na więź jako na sposób obecności Boga jest czymś więcej niż prostą świadomością, że od chwili zawarcia sakramentu małżeństwa Bóg błogosławi miłości, pozwala na wspólne życie, albo czyni legalnym związek partnerski.
Od momentu zawarcia sakramentu małżeństwa Jezus Chrystus wciela się w relację jaką stworzyły kochające się osoby. Nie chodzi tu o nic nadzwyczajnego, ale o zwykłą codzienną relację małżonków. Od czasu zawarcia sakramentu Bóg jest cały czas obecny w ich relacji. Przychodzi do nich gdy świadomie zapraszają Chrystusa w sprawy jakimi żyją – oddają Jemu wszystko co dzieje się w małżeństwie, rozmawiają o Bogu, dzielą się swoją wiarą. Sakrament małżeństwa nie realizuje się, gdy mąż i żona modlą się osobno jak każdy chrześcijanin. Wtedy realizują swoją, indywidualną drogę do świętości. Dopiero, gdy małżonkowie modlą się razem realizują duchowość małżeńską, która z natury jest wspólnotowa. Dlatego małżonkowie, oprócz modlitwy indywidualnej, powinni razem a nie osobno chodzić do kościoła i wspólnie się modlić w domu.
Jezus Chrystus przychodzi także do nich, gdy żyjąc w łasce uświęcającej rozmawiają o wszystkich sprawach ich wspólnego życia, wspierają się i pomagają sobie w codzienności. Chrystus przychodzi do nich nawet wtedy, gdy żona robi kawę zmęczonemu mężowi i poprzez ten gest wyraża troskę i miłość do niego, a wiec wyraża swoją więź z nim. Dzięki temu zwykłemu sposobowi okazania miłości staje się świętą – swoją miłością zaprasza Jezusa Chrystusa w małżeńską wieź. Podobnie i mąż, gdy wynosi śmieci, ponieważ widzi zmęczenie żony, to ten prozaiczny obowiązek domowy, będący jednak wyrazem miłości, jest uświęcający dla niego. Przywołuje samego Boga.
Jezus Chrystus przychodzi do małżonków także wtedy, gdy czule się do siebie przytulają, całują się, pieszczą, współżyją seksualnie. W czasie obdarowywania się przyjemnością Pan Bóg jest między Nimi i to na mocy sakramentu małżeństwa. Tworzą wtedy bardzo intymną relację, która pozwala im odkryć, że ich ciała uczestniczą w przekazywaniu miłości Boga drugiej osobie. Współpracują z Bogiem, który jest Miłością. Bliskość cielesna buduje sakramentalną więź i dlatego małżonkowie powinni spać w jednym łóżku.
Doszukiwanie się Boga w ludzkiej relacji może wydawać się niektórym ludziom zbyt proste i zwykłe. Dobrze jednak uświadamia, że świętość życia małżeńskiego realizuje się w codzienności: w byciu razem, w budowaniu wspólnoty życia i miłości. Małżeństwo jest bardzo realistyczną drogą do świętości.

„Wieź” a „postawa”
Więzi małżeńskiej nie należy mylić z postawą wobec współmałżonka. Jesteśmy trochę przesiąknięci myśleniem, że katolik powinien być uprzejmy, grzeczny, uczynny… Dążenie do bycia „dobrym” nie musi być wcale korzystne dla budowania relacji małżeńskiej. Na przykład: mąż postanawia kupić żonie drogie perfumy, gdy ona marzy o sukience. Żona chce okazać swoją dobroć poprzez kupienie mężowi nowej koszuli, gdy tymczasem jemu bardzo zależy na kamerze do komputera. Problem dotyczy także życia seksualnego. Żona może uważać, że przytulenie się do męża jest całkowicie wystarczające, gdy on będzie pragnął znacznie bardziej zaangażowanego kontaktu. Mąż odwrotnie będzie dążył do podjęcia szybkiego współżycia seksualnego, gdy tymczasem ona będzie oczekiwała o wiele więcej czułości zanim podejmą współżycie. Oboje całkiem inaczej interpretują „bycie dobrym dla siebie” co przeszkadza, a nawet uniemożliwia uczynienia swojego małżeństwa naprawdę szczęśliwym, cieszenia się wzajemną bliskością. Błąd polega na tym, że małżonkowie starają się poprzez z góry zaplanowaną «postawę» okazać miłość współmałżonkowi, ale dokonuje się, to bez słuchania siebie, szczerej rozmowy, zrozumienia swoich poglądów, wartości, pragnień i potrzeb. Gdyby oboje nie postanowili być dla współmałżonka „dobrym” mężem lub żoną, według swoich wyobrażeń, ale ze sobą szczerze rozmawiali i przede wszystkim się słuchali, mieliby większe szanse pogłębić wzajemną wieź i cieszyć się radością wzajemnej miłości.
Bóg jest obecny nie w naszych wyobrażeniach o idealnej miłości, o namiętnym i łatwym seksie oglądanym w TV, wspólnych wakacjach na Bermudach – nie w naszych marzeniach, które potem frustrując się próbujemy bez powodzenia wprowadzić w nasze życie, ale w prawdziwych przejawach relacji, którą tworzą kochające się osoby. Jest obecny wtedy, gdy małżonkowie się wspólnie modlą, wyznają sobie miłość, rozmawiają ze sobą, kłócą się (kłótnia też może być potrzebna i mieć swoją dużą wartość), pomagają sobie, całują się i pieszczą, współżyją seksualnie – czyli jest obecny zawsze, gdy na różne sposoby budują więź małżeńską.

br. Ksawery Knotz